Energia życiowa – MANA

energia życiowa

Mana, czyli moc (po hawajsku) to cztery aspekty połączone ze sobą:
-bioenergia: pobudzana przez relaks, głębsze oddychanie, ruchy uwagi piko-piko)
-emocje: pobudzane przez obrazy wewnętrzne i przekonania)
-przekonania: zaufanie, przekonanie o możliwości zrobienia czegoś, naturalnie wzrasta w miarę rozwoju umiejętności i zakończenia poprzednich zadań
-autorytet: poczucie godności własnej, poczucie łączności z czymś większym (większy autorytet „oświetla” mniejszy)

Duża ilość many to stan porównywalny do zakochania
W ciele objawia się to „ciepłem” „błogością”, inne sensacje są raczej związane z uwalnianiem napięcia mięśniowego (i psychicznego)
W sferze emocji to stan napięcia emocjonalnego – nie trzeba tłumaczyć, natomiast najlepiej w kwestii tworzenia działa ciepłe radosne uczucie
Siła przekonań – to zdolność spokojnego myślenia na zadany temat.
Autorytet – to zdolność określania „co jest, a czego nie ma” w naszym świecie

Czym jest mana ? wg siedmiu zasad :
1. IKE Świat jest taki jaki myślimy ze jest. Kiedy myślimy ze mamy sile
by cos zrobić – to ja mamy 🙂 Mana – to siła naszej wiary.
2. KALA Nie ma granic stopnia naładowania maną//jej przepływu – zawsze
jest cos większego co możemy chcieć osiągnąć.
3. MAKIA Energia podąża za uwaga, a uwaga za energia. Gromadzimy manę koncentrując się na jej symbolach i na tym co uważamy za
wysokoenergetyczne.
4. MANAWA Teraz jest moment mocy i im bardziej jesteśmy skupieni w chwili obecnej i zaangażowani emocjonalnie w to czego doświadczamy tym więcej many mamy.
5. ALOHA Radosne dzielenie się energia życia. Im szczęśliwsi jesteśmy i
chętniej dzielimy się tym uczuciem (i)oraz im więcej energii wysyłamy tym więcej jej mamy.
6. MANA Moc pochodzi z wnętrza, z przekonania ze jesteśmy w kontakcie z jej źródłem, czy z tego co uważamy za realne a co nie. Im bardziej cos personifikujemy to tym silniejsze to się staje.
7.PONO Skutecznosc jest miara prawdy i im większy wpływ naszego wnętrza na otoczenie widzimy tym więcej go mamy. W całokształcie jest to poczucie dobra, słuszności w tym co się myśli, odczuwa i robi zerknij tu

HU Aktywny aspekt many – to siła oddziaływania na otoczenie.
Alternatywne tłumaczenie słowa(moje osobiste, można się nie sugerować): mana to coś między”wzory, ktore emitujemy” „wzory, które postrzegamy”
NA Pasywny – zdolność postrzegania coraz większej ilości rzeczy.

Wewnętrzna postawa po zgromadzeniu dużej ilości Many wg siedmiu zasad:
1. IKE – Jestem świadomy co się dzieje wokół mnie.
Świat jest taki jaki myślę ze jest. Mogę to zrobić!
Wszystko działa doskonale! Chce mi się!
2. KALA Jestem zrelaksowany. Nie ma granic tego co mogę osiągnąć.
3. MAKIA Jestem skupiony. Koncentruje się na wyobrażeniu powodzenia i symboli szczęścia.
4. MANAWA Jestem czujny i obecny. Jestem gotowy działać
5. ALOHA. Jestem szczesliwy. Kocham to co robię i to do czego dążę.
6. MANA. Jestem silny. Mam moc kształtowania swojego świata.
7. PONO Jestem dobry. To, co robię jest słuszne.

Gromadzenie energii wg siedmiu zasad
1 IKE – Świat jest taki jaki myślę ze jest.
Powtarzamy „gromadzę sile, gromadzę moc” (lub cos podobnego)
Potwierdzamy to wyobrażeniami (i gestami jeśli można)
2. KALA – Uwalniamy napięcia, rozluźniamy ciało, minimalizujemy
wpływ konfliktów(cokolwiek nie robiłem wybaczam sobie, przeszłość
minęła). Łączymy się mentalnie z jej źródłami.
3. MAKIA – Energia podąża za uwaga – przełączamy uwagę i przenosimy ją z zewnątrz do wnętrza lub wewnątrz ciała (vide: piko-piko)
4. MANAWA Teraz jest moment mocy. Angażujemy się w to, co robimy. Zwracamy większa uwagę na zmysły (utrzymujemy świadomość sensoryczną)
5. ALOHA Kochać to znaczy być szczęśliwym z… staramy się odczuć
przyjemność radość uśmiech i rozwijać pozytywne odczucia oraz dzielić się tym z otoczeniem.
6. MANA Moc pochodzi z wnętrza. A zatem staramy się przekonać(np. za pomocą sugestywnych obrazów) że to, co
robimy działa. Zwracamy się wewnętrznie ku autorytetom i wyobrażeniom tego, co sami uznajemy za źródło siły.
7. PONO Skuteczność jest miara prawdy. Kontrolujemy swój stan – pracujemy w rundach – sprawdzamy samopoczucie i wyczucie własnej siły i powtarzamy (lub nie ;))

Inny aspekt many to wzory, które w sobie nosimy:
1. IKE Świat jest taki jaki myślimy ze jest:
O wzorach tych dowiadujemy się obserwując wnętrze lub świat zewnętrzny , wewnętrzne obrazy. W zasadzie wszystkie można zwerbalizować.
2. KALA Nie ma granic. Te wzory stwarzają ograniczenia dzięki którym doświadczamy. Najwięcej o nich można się dowiedzieć badając granice, które sobie wyznaczyliśmy: „Co jest słuszne a co nie” „Co się powinno
dziać a co nie powinno” „Z czym bylibyśmy szczęśliwi a z czym nie” „Co nas osłabia a co wzmacnia” „Co istnieje a co nie istnieje” etc.

3. MAKIA Uwaga podąża za energią. To co w nas najsilniej doenergetyzowane w danej chwili przykuwa nasza uwagę (na zewnątrz lub we wnętrzu). Widzimy ten wycinek świata, który jest zgodny z naszym wnętrzem.
Energia za uwagą – to na czym koncentrujemy odzwierciedla się i powiela w symboliczny sposób//zgodny z naszymi wzorami (wewnętrznymi związkami, skojarzeniami).

4. MANAWATeraz jest moment mocy. Silne wzory powodują że tracimy obecność(odpływamy) lub rzeczy dzieją się same (w przypadku negatywnych/konfliktów wewnętrznych: mamy poczucie braku wpływu).

5. ALOHA Kochać to znaczy być szczęśliwym z … im cos bardziej zgodne z naszymi wzorami(tymi na których się aktualnie koncentrujemy w pozytywny sposób) tym bardziej nas pociąga i wydaje się atrakcyjne.

6. MANA Moc pochodzi z wnętrza – i projektujemy ja cały czas, im coś wydaje się nam stabilniejsze, realniejsze – tym więcej many temu udzielamy.

7. PONO Skuteczność jest miara prawdy. Wzory z wewnątrz rezonują z zewnętrznymi i zmieniają się wzajemnie.

Jak wewnętrzne wzory zmieniać w coraz pozytywniejsza stronę? (równoznaczne i równolegle z gromadzeniem many)
1. Reagować na swoje myśli. Na myśl negatywna odpowiadać pozytywna.
2. Usuwać napięcia, kiedy powstają, lub kiedy zbyt długo w nas pozostają.
3. Cały czas ćwiczyć koncentracje na tym czego się chce i przełączanie uwagi na „pełną szklankę”
4. Ćwiczyć pozostawanie w chwili obecnej, zaangażowanie w to, co się robi.
5. Wywoływać mile uczucia (w sobie), przekształcać wewnętrzne obrazy i odczucia na jeszcze przyjemniejsze, piękniejsze.
6. Mówić sobie(swojemu ciału, umysłowi światu), co ma się dziać, jak mamy się zachowywać, co odczuwać, co myśleć.
7. Chwalić siebie za najdrobniejsze oznaki postępu. Liczyć błogosławieństwa.

 

Mana, energia w ujęciu huny jest nam niezbędna do szczęśliwego życia, kiedy mamy jej dużo.. wszystko pomyślnie się układa, nasze modlitwy się spełniają, a komunikacja ze światem przebiega bez zakłóceń. Przyjrzyjmy się gromadzeniu many raz jeszcze. Najpierw czym jest ta siła? W ujęciu hawajskim składają się na nią cztery aspekty (za S.K.King „Wiedza z Hawajów”):

1. Fizyczna, materialna mana, odpowiadająca temu, co mogłoby być interpretowane jako mana bioenergetyczna
2. Emocjonalna mana, która mogłaby być określona jako stan wewnętrznego napięcią
3. Mentalna mana, którą można byłoby opisać jako rodzaj wielkiego zaufania do siebie oraz wielkiej wiary w swoje siły
4. Duchowa mana, oznaczająca poczucie własnej godności o szacunek dla samego siebie oraz łączność i respekt przed tym na czym koncentrujemy swoją uwagę.

Jeśli się nad tym zastanowimy to łatwo dojdziemy do wniosku, że znamy przykład i wzór stanu posiadania wielkiej ilości many. Jest to stan zakochania. Dlaczego?

Zobacz:
Kiedy jesteś zakochany oddychasz głębiej i intensywniej, w ciele budzi się wiele wrażeń, które w naturalny sposób przykuwają twoją uwagę. Jest to stan wzmożonego przepływu (bio)energii przez twoje ciało.
Stanu wewnętrznego napięcia – nawet nie trzeba tłumaczyć:-) To jest dokładnie emocjonalny aspekt dużej ilości many.
Zapominasz o sobie, o swoich niedociągnięciach i wadach , przynajmniej o ile twoje wewnętrzne negatywne opinie nie sa silniejsze od twojej koncentracji. skupiasz w pełni uwagę na obecnej chwili na kontakcie z ukochaną osobą (mentalna mana) i na dążeniu. Zwracasz uwagę na każdy jej ruch, działania, wypełniają one twoje myśli kiedy jej nie ma, a w dodatku w pozytywnym świetle postrzegasz i siebie i tą osobę (aspekt duchowy), co w połączeniu z dużą koncentracją potrafi prowadzić do wręcz zlania się w odczuciach z partnerem.
I już wiadomo dlaczego Duch Aloha, duch miłości to esencja huny. Zakochanie się i miłość to rzeczy ze sobą związane, wręcz niekiedy to samo.

Modlitwa huny, sposób jej przeprowadzenia wydaje się w tym kontekście oczywisty: Zakochaj się w celu, który chcesz osiągnąć. Intensyfikuj to co się z tobą dzieje, aż osiągniesz to, co chcesz. Co oznacza rozwijania sposobu myślenia, odczuwania oraz zachowywanie się jak osoba zakochana do momentu, kiedy rzeczywiście się taką staniemy.
W tym ujęciu większość działań szamańskich „łowcy przygód” nabiera sensu. Służą one głównie pogłębianiu miłości, własnego zakochania w stosunku do siebie, ducha, świata, własnych celów i różnych doświadczeń jakie mają ludzie.

Piotr Jaczewski

Uzdrawiajaca moc miłości

Mocą człowieka jest siła jego ciała, mocą kochanka jest potęga Boga.

Hazrat Inayat Khan

Słucham sobie właśnie audycji pani Doroty Sumińskiej. Jest nie tylko świetną weterynarką, ale i bardzo mądrą kobietą. Dziś zupełnie mimochodem powiedziała o jednym z najważniejszych praw uzdrawiania. W audycji zeszło akurat na temat tego, że niektórzy ludzie są przekonani, że kochający kot, kiedy coś boli jego właściciela, kładzie się na tym miejscu i leczy, albo przynajmniej przynosi ulgę np. bolącemu gardłu albo innym częściom ciała. Pani Dorota bardzo ładnie to ujęła mówiąc, że tak naprawdę nie chodzi o to, że to akurat kot uzdrawia, ale że osobie chorej i cierpiącej ulgę przynosi i uzdrawia każda przyjazna istota, np. chore dzieci odczuwają wielką ulgę, kiedy dotyka je kochająca, troskliwa mama:) Znam takie przypadki ze swojej praktyki – np. kochajacy facet niósł ulgę swojej dziewczynie przy bólach miesiączkowych, a przy innej parze obecność kochającego partnera powodowała, że jego kobieta przestawała być uczulona na pewną grupę produktów żywnościowych.
W sumie jest to niezły sposób na zdiagnozowanie, co dana osoba do nas czuje – czy my czujemy się przy niej lepiej, czy wręcz przeciwnie, także na poziomie fizycznym.

Aloha to przecież być szczęśliwą z…

Ta zasada lepszego samopoczucia dotyczy nie tylko relacji rodziców i dzieci, naszych zwierząt domowych i kochanków. Wśród buddystów jednym z wyznaczników rozwoju mistrza duchowego jest to, że sama jego obecność wprowadza w danym miejscu pokój. W starych annałach istnieją zapisy, z których wynika, że ludzie z różnych miejscowości, kiedy mistrz o takich właściwościach wyruszał w drogę, zabiegali o to, żeby zatrzymał się właśnie u nich, ponieważ dzięki jego obecności warunki panujące w danej wiosce zmieniały się na lepsze.

Klucz tkwi w tym, że im bardziej ktoś jest pozytywnie nastawiony do świata i innych ludzi, tym większe ma zdolności uzdrawiania – i to przychodzi samo. Nie chodzi mi tu o tą ślepą uliczkę afirmacyjnych kłamstw, kiedy ktoś stwarza sobie Personę, która oznajmia światu, że człowiek ten kocha wszystkich całkowicie i bezwarunkowo. Prędzej czy później Cień dochodzi do głosu i ktoś taki pod płaszczykiem czynienia dobra niszczy innych ludzi w sposób okrutny i bezpardonowy. Z tego typu schizofrenicznego podzielenia Jaźni wywodzi się klasa czarnych magów, o których Serge Kahili King pisze o tym w ten sposób:

„Najgorsze i najbardziej odrażające jest zastosowanie Światła, które czasami zalecają nawet nauczyciele duchowi, mający wprawdzie najlepsze intencje, ale zbyt opanowani przez strach, by wiedzieć, co czynią. Chodzi o takie wykorzystanie Światła, kiedy nie służy ono jako bariera ochronna, lecz jako ekran lub zwierciadło, odsyłające negatywne intencje do nadawcy. Zakłada się tu, że energie, odczuwane przez nas jako nieprzyjemne sensacje, zostały celowo wysłane w naszym kierunku przez prześladowcę, który zasługuje na zwrot tego, co wysłał.”

Oczywiście na dłuższą metę kończy się to bardzo smutno – miłości nie da się ukraść na dłuższą metę, a o to tutaj pod spodem chodzi. Przypomina to nieco tę neptuniczną metodę kradzieży światła i energii za pomocą światełka, o której pisałam TUTAJ.

Ale wróćmy do głównego tematu, czyli uzdrawiającej mocy miłości:)
Im bardziej człowiek akceptuje i kocha siebie, a jednocześnie jest otwarty i akceptujący na innych, tym bardziej kojąco wpływa na innych, i to w sposób długofalowy. Jeśli ktoś jest przyjazny powierzchownie, powierzchowna też będzie jego pomoc, a im bardziej głęboko sięga owo przyjazne nastawienie do siebie i do świata, tym głębsza i bardziej znacząca będzie jego moc uzdrawiania.

A taka moc wymaga odnawiania, nic na tym świecie nie jest dane raz i na zawsze i jeśli uzdrowiciel nie robi sobie przerw, nie wypoczywa, w końcu dopadnie go wypalenie. Zauważcie, ile czasu spędzają na samotnych medytacjach właśnie owi buddyjscy mistrzowie. Clarissa Pinkola Estes tak pisze o potrzebie odosobienia:
„Aby obcować z dziką stroną swej natury, kobieta potrzebuje na jakiś czas zostawić świat i pogrążyć się w stanie odosobnienia (aloneness) w najstarszym sensie tego słowa. W dawnej angielszczyźnie słowo alone pisano rozdzielnie, all one*, co można przetłumaczyć jako jednia, pełna całość. Właśnie taki jest cel samotności: stać się jednią. Jest to lekarstwo na tak powszechne u współczesnych kobiet wewnętrzne rozbicie, stan, który dobrze ilustruje stare powiedzenie: „Wskoczyła na konia i rozjechała się na wszystkie strony”.

Samotność nie wiąże się z brakiem energii i działania, jak sie niektórym zdaje. Jest raczej darem i błogosławieństwem, jakim obdarza, dzika dusza. W czasach starożytnych, jak przekazują znachorzy, mistycy i ludzie głęboko religijni, dobrowolna izolacja od świata miała działać zarówno kojąco, jak i zapobiegawczo. Zalecano ją, by leczyć znużenie, unikać zmęczenia. Sprzyjała też przepowiadaniu przyszłości, dawała możność wsłuchania się w wewnętrzny głos, który miał udzielić odpowiedzi na trudne pytania, głos niedosłyszalny w zgiełku dnia.”

To ważna sprawa, która nie dotyczy rzecz jasna tylko kobiet, ale to właśnie kobiety często mają trudność ze skupieniem się na sobie i swoich sprawach, co w dużym stopniu wynika z socjalizacji – dziewczynka jest w naszej kulturze uczona dbania tylko o innych, chłopiec – dbania tylko o siebie. Tym sposobem, zamiast równowagi miedzy braniem i dawaniem, którego dzieci obydwu płci powinny ćwiczyć od kołyski, następuje polaryzacja, męska skłonność do psychopatii i kobieca do depresji . Wielu ludzi przez większą część życia ćwiczy równowagę w tej sprawie, ponieważ jest ona kluczowa dla poczucia szczęścia – kochania i bycia kochanym, akceptowania i bycia akceptowanym, dawania i brania, spokojnej asertywności.

Jeśli człowiek zdrowo kocha siebie, przechodząc swobodnie obok Scylli narcyzmu i Charybdy braku poczucia własnej wartości, może spokojnie akceptować świat i innych, reagując adekwatnie do sytuacji. I właśnie ten spokój i porządek, wynikający z Miłości, a nie narzuconego Ordnungu, scala zarówno swój świat wewnętrzny, jak i to, co na zewnątrz. Na pewno spotkaliście w swoim życiu takie autentycznie życzliwe, pogodne osoby, do których wszyscy lgną:)

Susan Taylor ujęła to tak:

Kiedy zaczynasz kochać sama siebie, wszyscy się do ciebie garną,
ponieważ z tobą dzieje się coś wspaniałego.

Czego życzę każdemu, a dzieciom, żeby uczono ich tego już w przedszkolu, a nawet wcześniej 🙂

Józefina Jagodzińska
www.uni-garden.com

Samooczyszczenie przez miłość

Życie sklada się z chwil, chwile tworzą dluższe sekwencje, takie, jak minuty, godziny dnie. Zyjemy w oparciu o ten cykl, jesteśmy weń wszczepieni, w jego odczuwanie, jego przestrzeganie. Po dniu, pełnym aktywności następuje noc, ktora daje nam odpoczynek. W zasadzie kładąc się spać, nie mamy pewności, w jakim wymiarze przebudzimy swoje świadome ja, a jednak do tej pory budzimy się w tym fizycznym.
Miłość uzdrawia wszelkie relacje, a przede wszystkim z samym sobą, ale także ze światem, ludźmi a i niewidocznym, ale przewidywalnym intuicyjnie wszechbytem.
Wszystko Zyje dookoła w niezmąconej periodycznej harmonii . Wszystko jest pełne prostej w swojej wymowie metafotry życia, odradzania się, piękna, czci dla świata.

Znajoma odpowiedziała mi kiedyś na rzucony jej komplement o przenikliwych oczach, że tak w zasadzie, to ona nie identyfikuje się ze swoim ciałem, nie tak oczywiście totalnie, ale stwierdziła ,że myśląc o sobie nie mysli o swoim nosie ustach nogach, etc. Myśli o swoim odczuwanie siebie samej.
Pełna rozciągłość samoodczuwania – pełna na zasadzie połączenia wszystkich sfer : duchowej, świadomej i podświadomej. Co to znaczy pełna rozciągłość odczuwania.
Dokładnie to samo, co słyszymy czytając to zdanie. Chodzi o właściwą filtrację informacji dobijających się do poszczególnych sfer ( targetów) i doprowadzenie do
samonastawnego automatyzmu działania tych sfer , jeszcze prościej – współdzialaniu tych sfer, czyli ich wzajemnym porozumieniu i chęci wzajemnej chęci współpracy.
Ktoś by mógł pomyśleć, że jak to – po co te skomplikowane myślenie i analizowanie mechanizmu, który w zasadzie powinien działać samoistnie. Oczywiście –
działa on tak właśnie od zawsze, a przynajmniej tak jest wyregulowany, żeby byc taką automatyczną skrzynią biegów. Mowa tu o podświadomości. Tylko od ciebie zależy,
czy chcesz jechać do tyłu, czy do przodu, czy trwać na jałowym biegu. Na szczęście ta skrzynia biegów żyje … i cały czas daje Ci znaki, w jakim kierunku podążasz – może to kto inny włączył twój wsteczny bieg – spójż tylko do lusterka( lustra?) ile zostało Ci jeszcze do katastrofy. No chyba ,że jedziesz do przodu,….. a jeśli tak, to szerokiej drogi do nieba…na ziemi i w niebie. Tak więc kochaj,…i rób co chcesz – kochaj siebie(okazuj to), kochaj innych( szanuj ich), kochaj świat( korzystaj z niego mądrze), kochaj swoją pracę ( rób to , co kochasz robić – nie zajmuj innym miejsca w ich przypisanej pracy)

Ciesz się i dziel się radością…… i żyj z każdym oddechem – uświadamiaj to sobie w każej chwili.

Bohdan

 

 

Samooczyszczenie przez miłość – Bogdan

Ho’oponopono

Znalazłem definicję ho’oponopono: „Ho’oponopono to proces uwalniania toksycznej energii nagromadzonej w organizmie, który pozwala na przyjęcie boskich myśli, słów, czynów i działań”.
Nie miałem pojęcia, co to znaczy, więc poszukałem innego wyjaśnienia. Oto, co znalazłem:
Ho'oponopono „Mówiąc najprościej, Ho’oponopono oznacza »polepszyć« albo »naprawić błąd«. Według starożytnych Hawajczyków, błędy biorą się z myśli, które są naznaczone bolesnymi wspomnieniami z przeszłości. Ho’oponopono pomaga uwolnić energię bolesnych myśli i błędów, które zaburzają wewnętrzną równowagę i wywołują choroby”.

Rozwiązując problemy za pomocą zaktualizowanej metody Ho’oponopono, terapeuta łączy swoją Tożsamość i Umysł z Pierwotnym Źródłem, które inni nazywają MIŁOŚCIĄ lub BOGIEM. Kiedy już nawiąże to połączenie, zwraca się do MIŁOŚCI z prośbą o naprawienie własnych błędnych myśli, które objawiają się jako problem — najpierw jego własny, a potem jego klienta. Jego prośba to proces oparty na żalu i wybaczeniu: „Przepraszam za moje błędne myśli, które stały się problemem dla mnie i dla mojego klienta; wybacz mi, proszę”. v
W odpowiedzi na prośbę terapeuty, MIŁOŚĆ rozpoczyna mistyczny proces przemiany błędnych myśli. W trakcie tego procesu duchowej naprawy MIŁOŚĆ najpierw neutralizuje błędne emocje będące przyczyną problemu, takie jak uraza, strach, złość, poczucie winy czy dezorientacja, a potem uwalnia i neutralizuje energię myśli, wprowadzając je w stan pustki i prawdziwej wolności.
Kiedy myśli są już puste i wolne, MIŁOŚĆ wypełnia je sobą. W efekcie terapeuta odnawia się w MIŁOŚCI, a razem z nim również jego klient oraz wszystko to, co miało związek z problemem. Tam, gdzie była rozpacz, teraz jest MIŁOŚĆ. Tam, gdzie była ciemność, teraz jaśnieje Światło MIŁOŚCI.

Kiedy osiągam Stan Zerowy, Boska Moc przepełnia moją podświadomość i świadomy Umysł Inspiracją, pozwalając Duszy doświadczać ludzi w taki sam sposób, w jaki ona ich doświadcza.
Dzięki działaniu Boskiej Mocy, wspomnienia, które ulegają przeobrażeniu w mojej podświadomości, przechodzą taką samą przemianę w podświadomości wszystkich umysłów – nie tylko ludzkich, ale również minerałów, zwierząt, roślin i wszystkich innych znanych lub nieznanych form istnienia. Jak cudownie jest odkryć, że Pokój i Wolność zaczynają się we mnie.

Głównym celem SITH (Tożsamość przez Ho’oponopono) jest odtworzenie Tożsamości człowieka i odszukanie jego naturalnego rytmu w Boskiej Inteligencji. Jeżeli ten pierwotny rytm zostanie przywrócony, otwiera się Zero, a Duszę wypełnia Inspiracja.
Z historycznego punktu widzenia ludzie, którzy uciekają się do SITH, chcą się dzielić informacjami z innymi, licząc na to, że w ten sposób im pomogą. Wyłączenie trybu „Mogę im pomóc” jest bardzo trudne. Nie wystarczy „wyjaśnić”, jak działa SITH, żeby pozbyć się problematycznych wspomnień. Tylko sama SITH może tego dokonać.
Jeśli z własnej woli oczyścimy się z „przed-opłakiwanych lamentów”, poczujemy się dobrze, a razem z nami również wszyscy i wszystko dookoła. Dlatego odradzamy dzielenie się SITH z innymi ludźmi. Najpierw trzeba zapomnieć o cudzych problemach i samemu się wyzwolić, a dopiero potem można próbować pomóc innym.

A to oznacza, że wszystko, co Cię irytuje, co Ci się nie podoba – terroryści, prezydent, gospodarka – możesz uzdrowić tylko Ty sam. W pewnym sensie ci ludzie i sytuacje nie istnieją; to tylko odwzorowanie tego, co się dzieje w Twoim wnętrzu.
To nie oni mają problem, tylko Ty. A żeby ich zmienić, musisz najpierw zmienić siebie.
Wiem, że to jest trudne do zrozumienia. Jeszcze trudniej jest to zaakceptować i zacząć żyć według tych zasad. Obwinianie innych jest dużo prostsze niż wzięcie na siebie stuprocentowej odpowiedzialności.

Doktor Hew Len twierdzi, że jego praca polega na oczyszczaniu samego siebie. Nic ponad to. Kiedy jego umysł staje się czysty, cały świat się oczyszcza, ponieważ świat to on. Wszystko poza nim to tylko wyobrażenie i iluzja.

Według niego jedynym sposobem na rozwiązanie dowolnego problemu ze świata zewnętrznego jest wyznanie „Kocham i Cię” Boskiej Mocy (lub Bogu, Życiu, Wszechświatu – jakkolwiek nazwiesz tę zbiorową siłę wyższą).

Doktor Hew Len zaraz po otwarciu seminarium, zwrócił się bezpośrednio do mnie.
– Joseph, gdy usuwasz jakieś dane z komputera, co się z nimi dzieje?
– Nie mam pojęcia – odpowiedziałem. Wszyscy się zaśmiali. Jestem przekonany, że nikt na sali tego nie wiedział.
– Gdy usuwacie jakieś dane z komputera, co się z nimi dzieje? — zwrócił się z tym samym pytaniem do pozostałych uczestników seminarium.
– Do kosza! – krzyknął ktoś z sali.
– Tak jest – potwierdził doktor Hew Len. – Wciąż są w komputerze, mimo że my ich nie widzimy. Podobnie jest z naszymi wspomnieniami. One w nas są, tyle że ukryte. Naszym zadaniem jest usunąć je całkowicie i bezpowrotnie.
To, co mówił doktor Hew Len było fascynujące, jednak nie miałem pojęcia, do czego on zmierza. Dlaczego miałbym chcieć definitywnie usunąć wspomnienia?
– Możecie przeżyć swoje życie na dwa sposoby – wyjaśnił doktor Hew Len. – Albo będziecie żyć wspomnieniami albo zaczniecie kierować się inspiracją. Wspomnienia to powracające stare programy. Inspiracja to komunikat pochodzący od Boskiej Mocy. Chcecie poczuć prawdziwą inspirację. Jedynym sposobem na to, żeby usłyszeć Boską moc i poczuć inspirację, jest usunięcie wszystkich wspomnień. Jedyne, co musicie zrobić, to oczyścić swój umysł.

– Gdy pracowałem w szpitalu psychiatrycznym i przeglądałem karty pacjentów – powiedział doktor Hew Len – czułem wewnętrzny ból. To było wspólne wspomnienie; program, który sprawił, że moi pacjenci zachowywali się tak, a nie inaczej. Nie mieli kontroli. Byli opanowani przez program. Kiedy ja również poczułem ten program, oczyściłem się.

Jest to metoda oczyszczania, którą doktor Hew Len stosuje najczęściej i która również należy do moich ulubionych.
Chodzi po prostu o to, żeby na okrągło powtarzać cztery wyrażenia, jedno po drugim, adresując je do Boskiej Mocy.
„Kocham Cię”.
„Przepraszam”.
„Wybacz mi, proszę”.
„Dziękuję”.

Istnieją tylko dwa prawa, które kształtują nasze doświadczenia: Inspiracja pochodząca od Boskiej Mocy oraz Wspomnienia przechowywane w Podświadomości – ta pierwsza Nowa, te drugie Stare.

Kiedy po raz pierwszy wziąłem udział w seminarium ho’oponopono
prowadzonym przez doktora Hew Len, ten pochwalił moją książkę Moc Przyciągania. Powiedział, że jeśli dokonam wewnętrznego oczyszczenia, moja książka wywoła wibracje, które poczują wszyscy jej czytelnicy. Inaczej mówiąc: jeżeli będę się udoskonalać, moi czytelnicy odczują efekty na własnej skórze.
– A co z książkami, które już zostały sprzedane? – zapytałem.
Moja książka była bestsellerem i wielokrotnie ją wznawiano. Martwiłem się o tych wszystkich, którzy już zakupili jej egzemplarze.
– Tych książek tam nie ma – wyjaśnił doktor Hew Len, po raz kolejny uderzając mnie swoją mistyczną mądrością. – One wciąż są w tobie.
Krótko mówiąc, nie ma żadnego „tam”.

Dzisiaj w jednym z e-maili przeczytałem następujący cytat:
„Panie, który obdarzyłeś mnie życiem, obdarz mnie sercem wypełnionym wdzięcznością”.
Życzę Ci Pokoju ponad wszelkie zrozumienie.

[rozmowa o sali, na której miało odbyć się spotkanie]
– Moja przyjaciółka twierdzi, że ta sala pozwoli nam przeprowadzić tu kolację, jeżeli ją pokochamy.
– Jak mam ją pokochać?
– Po prostu powtarzaj jej „Kocham Cię” – odpowiedział doktor Hew Len.
Poczułem się głupio. Mam mówić „Kocham Cię” do pomieszczenia? Jednak zrobiłem, co w mojej mocy. Wiedziałem, że nie muszę czuć miłości, żeby ta metoda zadziałała. Wystarczyło, że będę powtarzał magiczne słowa. Tak więc uczyniłem. Prawda jest taka, że jeśli człowiek powtórzy słowa „Kocham Cię” kilka razy, rzeczywiście zaczyna odczuwać miłość.
Po kilku minutach ciszy doktor Hew Len podzielił się ze mną kolejną mądrością:
– Inspiracje i wspomnienia, które każdy z nas przechowuje, mają potężny wpływ na wszystko, co nas otacza, począwszy od innych ludzi, przez minerały, rośliny, aż do królestwa zwierząt. Gdy pamięć zostaje zamieniona w Zero, dzięki ingerencji Boskiej Mocy, ta sama zmiana dokonuje się w podświadomości wszystkich umysłów; wszystkich!
Na chwilę zapadła cisza, po której doktor kontynuował:
– To, co się dzieje w Twojej duszy w danym momencie, Josephie, w tym samym czasie dzieje się we wszystkich duszach. To wspaniałe uczucie, wiedzieć o tym. A jeszcze wspanialej jest uświadomić sobie, że możesz zwrócić się do Boskiego Twórcy z prośbą, żeby wyłączył Twoje wspomnienia i wprowadził Twoją podświadomość w Stan Zerowy, wypełniając ją myślami, słowami, uczynkami i działaniami Boskiej Mocy, jednocześnie czyniąc to samo ze wszystkimi istotami na Ziemi.

Ktoś zapytał:
– A więc twierdzisz, że jeśli mam z kimś problem, to nade mną, a nie nad nim trzeba popracować?
– Jeżeli masz z kimś problem, ta sprawa dotyczy ciebie, nie jego! – odpowiedział doktor Hew Len. – To działa tak: pojawia się wspomnienie, a ty na nie reagujesz. To jest twój problem. On nie ma nic wspólnego z drugim człowiekiem. W swojej pracy pomagałem ludziom, którzy nienawidzili swoich współmałżonków. Kiedyś pewna kobieta powiedziała mi: „Zastanawiam się, czy nie wyjechać do Nowego Jorku. Tam będę miała lepsze szansę”. Wtedy usłyszałem Boską Moc: „Nieważne, gdzie ona pojedzie; jej problemy pojadą razem z nią!”.
Doktor Hew Len wyjaśnił, że gdy ktoś umawia się z nim na sesję terapeutyczną, on nie analizuje przypadku tej osoby, lecz zagląda w głąb siebie:
– Niedawno zadzwoniła do mnie córka 92-letniej kobiety. Powiedziała: „Moja mama od kilku tygodni skarży się na uciążliwe bóle biodra”. Słuchając jej relacji, jednocześnie pytałem Boską Moc: „Co takiego dzieje się we mnie, co spowodowało ból u tej osoby?”. A potem zapytałem: „Jak mogę naprawić ten problem u siebie?”. Dostałem odpowiedzi na moje pytania i zrobiłem to, co mi nakazano. Jakiś tydzień później zadzwoniła ta sama kobieta i powiedziała: „Moja mama czuje się lepiej!”. To nie oznacza, że bóle biodra nigdy nie powrócą, ponieważ większość problemów ma więcej niż jedną przyczynę. Jednak ja wciąż będę pracował nad sobą, a nie nad chorą kobietą.

Jeden z uczestników weekendowych zajęć Tożsamość poprzez Ho’oponopono w Calabasas w Kalifornii nagle wykrzyknął podczas mojego popołudniowego wykładu:
– Mój Boże, teraz wiem, dlaczego bolał mnie brzuch, gdy leczyłem moich klientów. Celowo bratem na siebie ich niedolę. A nie muszę tego robić. Mogę się oczyścić, likwidując w ten sposób wszelką niedolę.
Ten człowiek zrozumiał to, czego większość „uzdrowicieli” nie potrafi pojąć. Klient jest doskonały! To nie on stanowi problem. Uzdrowiciel też nie. Problemem jest to, co Szekspir określa jako „To (…), co czas w nicość zmienia”.
Ten problem to błędne wspomnienia, które gromadzą się w Podświadomości (Unihipili) wspólnej dla „uzdrowiciela” i jego klienta.
Tożsamość poprzez Ho’oponopono to proces rozwiązywania problemów oparty na żalu, wybaczeniu i przeobrażeniu, który każdy może przeprowadzić samodzielnie. W procesie tym błagamy Boską Moc, żeby przemieniła błędne wspomnienia przechowywane w Unihipili w Zero – w nic.
Tak samo jest z Tobą. Błędne wspomnienia w Twojej Unihipili to powracające problemy. Mogą one dotyczyć Twojej nadwagi, syna lub czegokolwiek innego. Świadomy Umysł (Intelekt) nie może sobie z nimi poradzić. Nie ma pojęcia, co się dzieje.
Dlatego w metodzie Ho’oponopono zwracamy się do Boskiej Mocy, która jest w nas i wie, jak rozwiązać nasz problem, żeby przekształciła powracające wspomnienia z Unihipili w Zero.
Należy zauważyć jeszcze jedną rzecz. Nasze oczekiwania i zamiary nie mają żadnego wpływu na działanie Boskiej Mocy. Ona zrobi to, co trzeba, na swój własny sposób i w wybranym przez siebie czasie.

Wszystko, co mamy do zrobienia na tej ziemi, to oczyszczać się lub nie oczyszczać. Możemy sami wybrać swoją drogę, ale to nie od nas zależy, czy rzeczywiście doznamy oczyszczenia. Musimy zaufać Boskiej Mocy, że da nam to, czego potrzebujemy. Czy my wiemy lepiej niż Ona? Wątpię. Dlatego dajmy Jej wolną rękę.
Oczyszczajmy się. Oczyszczajmy. Oczyszczajmy.
– Moją intencją jest dostosować się do intencji Boskiej Mocy – powiedziałem.
– Bardzo dobrze, Joseph – pogratulował doktor Hew Len.
Intencje nas ograniczają. Powiedzmy, że chcesz mieć miejsce parkingowe zaraz przy wejściu do firmy. Masz taką intencję. Jednak Boska Moc daje Ci parking milę dalej. Dlaczego? Bo musisz więcej spacerować. Odpuść sobie. Daj jej wolną rękę.

Celem życia jest powrót do Miłości, chwila po chwili. Aby go zrealizować, człowiek musi pogodzić się z faktem, że jest całkowicie odpowiedzialny za to, jak wygląda jego życie. Musi zrozumieć, że to jego własne myśli kreują każdy moment jego życia. Problemem nie są ludzie, miejsca i sytuacje, lecz myśli o nich. Człowiek musi zdać sobie sprawę z tego, że nie ma żadnego „tam”.

– Wspomnienia mogą powodować, że brakuje ci pieniędzy. Jeżeli jesteś oczyszczony w kwestii pieniędzy, będziesz je miał. Wszechświat ci je da, jeśli tylko się na to zgodzisz. Wspomnienia przechowywane w pamięci utrudniają ci ich zdobycie.
– Jak mam się oczyścić? – spytałem.
– Powtarzaj słowa „Kocham Cię”.
– Mam je mówić do pieniędzy?
– Możesz kochać pieniądze, ale lepiej kieruj te słowa do Boskiej Mocy. Gdy jesteś w Stanie Zerowym, nic cię nie ogranicza, a pieniądze same do ciebie przychodzą. Jeśli jednak koncentrujesz się na wspomnieniach, tkwisz w martwym punkcie. Z pieniędzmi wiąże się wiele różnych wspomnień. Oczyść się z nich, a to samo stanie się z innymi ludźmi.

Doktor Hew Len zaskoczył mnie, mówiąc, że większość terapeutów sądzi, iż ich celem jest pomaganie ludziom lub ratowanie ich. W rzeczywistości jednak ich praca polega na leczeniu samych siebie z programów, które dostrzegają u swoich pacjentów. Jeżeli oczyszczą się ze wspomnień, te same wspomnienia znikną u ich pacjentów.
– Nie ma znaczenia, co będą mówić lub robić twoi trenerzy. Wystarczy, że pokochają swoich pacjentów – wyjaśnił. – Pamiętaj: osoba, którą widzisz, jest twoim odbiciem w lustrze. Wszystko, czego doświadcza, dotyka również ciebie. Oczyść się z programu, który dzielicie, a obaj poczujecie się lepiej.
– Ale jak?
– Kocham cię – powiedział.

„Mój wnuk zachorował na raka. Modliłem się za niego, prosiłem, żeby nie umierał, a mimo to odszedł. Dlaczego tak się stało?”.
Odpowiedziałem mu: „Modliłeś się nie o tę osobę. Powinieneś był modlić się o siebie i prosić o wybaczenie za to, co dzieje się w Tobie, a co doświadczasz jako chorobę Twojego wnuka”.
Ludzie nie zdają sobie sprawy, że sami są źródłem wszystkiego, czego doświadczają. Rzadko modlą się o to, co się dzieje w nich samych.

Nie trwam w tym stanie. Wciąż powracam do tak zwanej rzeczywistości. Wciąż muszę podejmować wyzwania. Gdy Lany King zapytał mnie, czy mam zły dzień, odpowiedziałem, że tak. Nadal go mam. Doktor Hew Len powiedział kiedyś, że nigdy nie pozbędziemy się problemów. Na szczęście jest ho’oponopono – technika, która pomaga je rozwiązać. Jeśli tylko będę stale się oczyszczał i powtarzał Boskiej Mocy „Kocham Cię”, powrócę do Stanu Zerowego.

Doktor Hew Len wciąż przypomina: „To nie jest ekspresowa metoda uzdrawiania. Ona wymaga czasu”.
Ja bym do tego jeszcze dodał, że przebudzenie może nastąpić w dowolnej chwili. Nawet teraz, gdy czytasz tę książkę. Albo na spacerze. Albo gdy głaszczesz psa. Sytuacja nie ma znaczenia. Ważny jest tylko Twój stan wewnętrzny. Wszystko zaczyna się i kończy na tej jednej pięknej frazie:
„Kocham Cię”.

Oto dwa sprawdzone sposoby ho’oponopono na uzdrawianie siebie lub kogoś innego. Pamiętaj, że to, co widzisz w drugiej osobie, jest również w Tobie, dlatego każde uzdrawianie obejmuje również Ciebie. Tylko Ty możesz przeprowadzić ten proces. Cały świat jest w Twoich rękach.
Pierwszy sposób to modlitwa, dzięki której Morrnah wyleczyła setki, jeśli nie tysiące ludzi. Jest prosta, lecz ma wielką moc:
„Boski Stwórco, ojcze, matko i synu w jednym… Jeśli ja, moja rodzina, krewni i przodkowie uraziliśmy Ciebie, Twoją rodzinę, krewnych oraz przodków w myślach, słowach, uczynkach i działaniach, kiedykolwiek od początków stworzenia aż do dnia dzisiejszego, błagamy Cię o przebaczenie… Niech to oczyści, zmyje, uwolni, przetnie wszystkie negatywne wspomnienia, blokady, energie i wibracje i przemieni je w czyste światło… A wszystko się stanie.”
Drugi sposób to ulubiona metoda uzdrawiania doktora Hew Len. Polega ona na tym, że najpierw mówisz „Przepraszam”, a potem „Wybacz mi, proszę”. W ten sposób dopuszczasz do swojej świadomości fakt, że coś (nie wiesz dokładnie, co) dostało się do Twojego systemu ciało-umysl. Nie masz pojęcia, jak się tam znalazło. Powiedzmy, że masz nadwagę – oznacza to, że złapałeś program, który negatywnie wpływa na Twoją figurę. Mówiąc „Przepraszam”, dajesz znać Boskiej Mocy, że pragniesz przebaczenia dla swojego wnętrza za to, co na Ciebie sprowadziło. Nie prosisz Boską Moc o przebaczenie, lecz o to, żeby pomogła Ci wybaczyć samemu sobie.
Kolejnym etapem jest powtarzanie słów „Dziękuję” i „Kocham Cię”. Mówiąc „Dziękuję”, wyrażasz swoją wdzięczność i okazujesz wiarę w to, że Twój problem zostanie rozwiązany w imię najwyższego dobra wszystkich zainteresowanych. Natomiast słowa „Kocham Cię” odblokowują nagromadzoną energię i pozwalają Ci na nowo zjednoczyć się z Boską Mocą. Stan Zerowy to stan pełen miłości, w którym nie ma żadnych ograniczeń, dlatego aby go osiągnąć, trzeba otwarcie wyrazić to uczucie.
To, co się wydarzy później, leży już w gestii Boskiej Mocy. Możliwe, że poczujesz inspirację do określonego działania. Bez względu na to, co to będzie, zrób to. Jeśli nie będziesz pewien, co powinieneś zrobić, zastosuj tę samą metodę uzdrawiania, co poprzednio, tym razem wobec Twojego zakłopotania. Kiedy całkowicie się oczyścisz, będziesz wiedział co robić.
To jest uproszczona wersja zmodernizowanych metod uzdrawiania ho’oponopono. Jeśli chcesz lepiej zrozumieć proces Tożsamości poprzez Ho’oponopono, zapisz się na warsztaty doktora Hew Len.

——————-

Są to luźno wybrane fragmenty z książki Zero limits, każdy oddzielony linią przerwy.

Coraz więcej osób zainteresowanych jest tematem Ho’oponopono. Jako że w polskojęzycznym internecie pojawia się wiele różnych opinii na temat tej książki oraz techniki w niej zaprezentowanej, postanowiłem zebrać w całość wiedzę dotyczącą Ho’oponopono.

Nie moją rolą jest osądzanie metody prezentowanej przez Joe Vitale i Ihaleakala Hew Len. Pragnę jedynie dostarczyć w miarę możliwości pełnego obrazu Ho’oponopono, tak aby każdy zainteresowany mógł sam w zgodzie ze swoim duchem dokonać wyboru.

Poniżej znajdują się odsyłacze do kilku materiałów związanych z Ho’oponopono.
Życzę owocnych przemyśleń.
Lambar

Recenzja Zero Limits (Zero Ograniczeń) nr 1

Recenzja Zero Limits (Zero Ograniczeń) nr 2

Komentarz-sprostowanie Pani Anny Kligert

Co to jest Ho’oponopono – Anna Kligert

Dwadzieścia lat z Ho’oponopono – Anna Kligert

Relacja uczestnika warsztatów Ho’oponopono prowadzonego przez Annę Kligert

Dział forum na którym podawane są aktualne kursy Ho’oponopono

Bajki dwie – o modlitwie nie tylko Ho’oponopono